Jasnowidz na policyjnym etacie – Krzysztof Janoszka

DSC_0623.JPG

Krzysztof Jackowski to najpopularniejszy jasnowidz w Polsce. Chyba każdy kojarzy jego twarz i jego nazwisko. Pomógł setkom rodzin odnaleźć swoich bliskich. A z drugiej strony nie ma bardziej kontrowersyjnego i poddawanego wątpliwościom jasnowidza. Jego zdolności są uznawane za mistyfikację, a on sam doświadczył wielu nieprzyjemności. Jednak dalej twardo stoi przy swoim i, choć uznawany za dziwaka, dalej pomaga.

,,I dzisiaj powiem jedną rzecz. Okazuje się, że zwycięża nie to, co na zewnątrz – to może krzyczeć, może straszyć – tylko to, co się rodzi w głowie człowieka. Warto mi było mieć swoje fobie i wszystko inne, żeby dzisiaj wygodnie się oprzeć, zapalić papierosa i spojrzeć na rezultaty swojej pracy.”

Po książce Jasnowidz na policyjnym etacie Krzysztofa Janoszki spodziewałam się wiele. Dostałam więcej. O wiele więcej. Książka jest naprawdę dobra. Wyjaśnia techniki pracy jasnowidza, ale też daje dużo do myślenia. Nie jest to, bowiem książka wyłącznie o sprawach, w których pomógł Jackowski. To też rozmowa z nim na tematy bardziej i mniej współczesne, na temat jego życia i tego, czy jasnowidzem trzeba się urodzić, czy też można się z nim stać. Okazuje się, bowiem, że tak. I choć są osoby bardziej lub mniej podatne na przeczucia, to jasnowidzem może zostać każdy z nas. Jackowski przytacza jednak wiele ,,eksperymentów”, które udowodniły, że w każdym z nas drzemie jasnowidz. Ale sądząc po ogromie pracy i jej trudach, to nie jestem pewna czy chciałabym tak pracować.

Książka składa się z rozmowy w formie wywiadu. Jednak przepleciona jest opisami historii, w których brał udział Jackowski. Nie zabrakło tam też krótkich rozmów z policjantami, którzy prosili go o pomoc.  Ostatnie kilkanaście stron to jednak dokumenty potwierdzające udział jasnowidza w sprawach policyjnych i jego odniesione sukcesy.

Patrząc na Jackowskiego jak na osobę medialną, myślałam, że jest on kimś podobnym do Rutkowskiego. Jednak po przeczytaniu już wiem jak się myliłam! To kompletnie inna postać. Mężczyzna, który już wiele razy został kopnięty w dupę przez życie, ale który dalej się podnosił i szedł dalej. To niesamowity człowiek, który za swoją życiową misję uznał pomoc. Pomoc innym. Pomoc, gdy wszelkie metody już zawiodły. Co ciekawe Jackowski często pomaga za darmo. Nie jest człowiekiem opływającym w pieniądze, ale przeciętnym Polakiem, który nie raz, nie dwa ledwo łączy koniec z końcem. Dla niego to nawet nie praca – to powołanie. Niesamowity jest też sposób, w jaki opisuje swoje wizje:

,,Do wykonania wizji potrzebuję jakiejś części garderoby lub zdjęcie konkretniej osoby. Po otrzymaniu takich rzeczy wącham ją. Zapach jest istotny, ale ja robię coś o wiele ważniejszego – wącham energię czołem. To trwa tylko chwilę. Gdy wciągam energię, zamykam oczy, ale jednocześnie unoszę je do góry. Może mi pan wierzyć, ale mam niezwykle wrażliwe czoło. […] Dali mi dwie godziny czasu i dwa wory popalonych ciuchów – aż w domu cuchnęło. Nawet ich nie próbowałem rozwiązywać, bo były zaplombowane. Przez godzinę i czterdzieści pięć minut – lipa! Nic. Zupełnie nic! […] Włączyłem telewizję. […] W końcu ten amok przerwała moja córka i mówi: ,,Tato, przecież ci ludzie zaraz wrócą. CO ja im powiem?” Oderwałem wzrok od telewizji, spojrzałem na środek pokoju i… coś się stało. To było tak: bach!, bach!, bach! – i koniec. Zapisuję coś na kartce. Skończyłem.”

Tak wiem cytat długi, ale jednocześnie mówiący wiele. Dla mnie szokiem był sposób pracy jasnowidza. Kompletnie inaczej sobie to wyobrażałam sobie jego wizje. Oczekiwałam czegoś bardziej ,,filmowego” z wizją przed oczami, odcinaniem się od świata itp. Prawda jest inna. Jak dowiadujemy się z dalszej rozmowy, że wizje nie są ani na żądanie, ani nie wyglądają w ten sposób. Jest to o wiele mniej spektakularne, ale bardziej realne. Że czasem są słowem, które wypływa z plątaniny innych, a innym razem poczuciem obecności kogoś w pomieszczeniu. Jednak zawsze są prawdziwe. A potem są zapisywane na kartkach i oddawane policji. Choć rzeczą, która najbardziej mnie zaszokowała to właśnie negatywne podejście policji do współpracy z Jackowskim. Traktowanie go jak kłamcę, negowanie jego rad, a nawet wystawianie nakazów aresztowania. Moim zdaniem to chore.

Jednak najciekawszy dla mnie fragment znajduje się niemal na końcu książki. To rozmowa o przyszłości – przyszłości Polski. Jackowski przytacza swoje ,,wizje” sprzed kilku lat i pokazuje jak bardzo się sprawdziły. Opowiada też o przeczuciach dotyczących Polski za kilka lat. Nie chce Wam mówić, co dokładnie było mówione, ale możemy spać spokojnie, bo u nas ma nie być tak źle 😛

Podsumowując książka jest niezwykłym zbiorem historii. Nie podejrzewałam, że aż tak mi się spodoba. A jednak. Jeśli lubicie reportaże, jeśli jesteście sceptykami, jeśli wierzycie w zdolności Jackowskiego – ta książka jest dla Was! Polecam podejść do niej z czystym i otwartym umysłem. Pamiętajcie, że – cytując klasyka – są na świecie rzeczy, o których się fizjologom nie śniły.

 

Tytuł: Krzysztof Jackowski – Jasnowidz na policyjnym etacie

Autor: Krzysztof Janoszka

Kategoria: Reportaż

Wydawnictwo: SQN

Liczba stron: 301

Data wydania: 2018

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s