Immersja – Erick Pol

DSC_0394.JPGPodróże w czasie, nawet wirtualne, są niezwykłe. Kto z nas nie chciałby zobaczyć jakiejś epoki, konkretnego okresu w dziejach historii? Część pewnie oglądałby wiktoriański Londyn, Warszawę sprzed bombardowania, przedwieczne Ateny albo słowiańską Polskę. Jak wiele rzeczy moglibyśmy obejrzeć, jak wiele nauczyć. Ale jak na razie tylko Ben dostał taką szansę!

Czym jest immersja? Immersja to moment zanurzenia się danej osoby w określoną rzeczywistość elektroniczną. Jest to zanurzenie zmysłów, odczuć, świadomości. Może być to proces długotrwały, stopniowy do momentu, aż stworzona rzeczywistość całkowicie pochłonie osobę. To niesamowite doświadczenie, ale co w momencie, gdy rzeczywistość zaczyna szwankować?

Dzięki osiągnięciu nowoczesnej technologii Instytut Badawczy stworzył IAM – system, którego zadaniem jest odtwarzanie, wykreowanej wcześniej, elektronicznej rzeczywistości. Jako pierwsze naukowcy stworzyli starożytne miasto Fajstos na Krecie. I to właśnie Ben dostał zaszczytną funkcję królika doświadczalnego. Ułożono go w specjalnym sarkofagu zalanym wodą, podłączono do odpowiednich urządzeń, po czym jego świadomość przeniosła się do awatara osadzonego  w grze. Od teraz może czuć każdy powiew wiatru, słońce na skórze, ubranie opinające go, kamienie pod stopami i zapach miasta. Staje się mieszkańcem starożytnej Krety, pomimo tego, że urodził się w XXI wieku. Jednak, gdy emocje wirtualne zaczynają mieszać się z prawdziwymi, a na skutek nieplanowanych działań ów wykreowany świat zaczyna szwankować, zaczyna robić się niebezpiecznie. Czy Benowi uda się wrócić? Czy świat pochłonie go bez reszty? A co jeśli zginie w Fajstosie? Albo co gorzej się zakocha?

Imersja to największe zaskoczenie dla mnie ostatnich miesięcy. Dlaczego? Otóż jest to pierwsza książka w tym roku, której nie jestem w stanie czytać. I bynajmniej nie chodzi tu o niefajną, niewciągającą fabułę, ale o styl pisania autora, którego nie jestem w stanie przecierpień. Niestety.

Mówiąc o tej książce nie mogę nie powiedzieć o stylu autora. Jest fatalny, rytujący i infantylny. Przynajmniej na początku, bo z czasem zaczyna być ciut lepie i znośniej. Jednak wstęp, a właściwie kilkanaście pierwszych stron czyta się kiepsko. Nie dość, że zaczynamy od przydługiego opisu wyglądu bohaterów, który zawiera opis sylwetki i strojów, godny wypracowania lub debiutu pisarskiego, to i późniejsze dialogi czyta się ciężko. Rozmowy postaci są tak sztywne i podstawowe, że aż boli. Wymieniają się oni podstawowymi informacjami o sobie, czy innych bohaterach, rozmawiają tak jakby widzieli się pierwszy raz. Rozumiem, że to ma na celu wprowadzenie czytelnika w historię, jednak, jak udowadnia wielu pisarzy, można zrobić to lepiej. Opisy miejsc, osób są czasem tak dokładne i rozbudowane, że ciężko się je czyta. Naprawdę czytelnik nie musi wiedzieć o daszku nad domem, który tworzy dodatkową przetrzeć albo że bohaterka miała jakieś tam bransolety z kolorowymi oczkami, czy pionowymi ozdobami. Rozumiem, że ma to na celu lepsze wizualizowanie czytelnikowi miejsca, czy osoby, ale no nie można z tym przesadzić. A pan Pol zdecydowanie przesadził. Opisy miejsc w Fajstosie też są strasznie długie i obfitują w masę niepotrzebnych elementów.

Zastanawia mnie też jedno – czy twórcy rzeczywistości wkładając w nią Bena nie domyślili się, że stworzona przez nich postać będzie nowa i obca? Skoro stworzyli relacje między innymi DIF-ami, to logiczne, że traktowali awatar jako coś obcego, bo nie mieli zaprogramowanej relacji z nim. I niestety takich zastanawiających rzeczy jest dla mnie więcej.

Czytając o przenoszeniu świadomości do awatara cały czas miałam też wrażenie, że gdzieś już to czytałam i skądś to znam. Dopiero mój facet uświadomił mi, że jest to pomysł całkowicie zerżnięty z Matrixa! Zanurzanie się w cieczy i życie w wykreowanej rzeczywistości to koncept stworzony przez producentów Matrixa. I choć Matrix. tak samo jak symulakrum, zakłada nieświadomość zanurzenia się nim, to jednak sam proces przenoszenia się do rzeczywistości i kreowania jej podejrzanie kojarzy mi się z Matrixem. I można tu powiedzieć, że to czysty plagiat albo inspiracja, ale przecież ileż podobnych książek można by znaleźć na półkach. Jest to podobne, natomiast nie podane nachalnie.

Podsumowując – książka nie jest zła. Jeśli ktoś przeżyje styl autora to na pewno mu się spodoba. Ja niestety nie jestem w stanie i musiałam odłożyć książkę, bo z każdą stronę męczyłam się coraz bardziej.

 

 

Tytuł: Immersja

Autor: Erick Pol

Kategoria: Powieść fantastyczna

Wydawnictwo: Uroboros

Liczba stron: +500

Data wydania: 1 sierpnia 2018

Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenskiego dziękuję wydwanictwu Uroboros!

Reklamy

10 myśli na temat “Immersja – Erick Pol

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s