Podsumowanie lipca!

Uf, nareszcie podsumowanie! Lipiec upłynął mi pod hasłem dobrych książek. Co, szczerze mówiąc, bardzo mnie zaskoczyło, bo po niektórych nie spodziewałam się wiele. A tu taka niespodzianka! Przeczytałam 8 książek, co w skali tego roku nie jest jakimś super wynikiem, ale lepsze 8 niż nic 😛

5Miesiac zaczełam od Wampira z KC – najnowszej książki Andrzeja Pilipiuka. Niesamowicie zabawnej, prześmiewczej i ironicznej kontynuacji historii o trzech wampirach, żyjących w Warszawie na przełomie ustrojów. Otóż gdy trylogia, jak na razie, się rozpoczynała mieliśmy głęboki i konkretny PRL. W najnowszym Wampirze PRL upada, a jego miejsce zajmuje cudowny i podziwiany KAPITALIZM. Po jej skończeniu utrwaliłam się tylko w przekonaniu, że kocham Pilipiuka, a Jakub Wędrowycz powróci!

Następnie sięgnełam po Geiger i jej Ktoś mnie obserwuje. I tu miałam miłe zaskoczenie. Książka co prawda wydawała się banalna, a opis nijaki, jednak od pierwszych stron zaczela wciagać, a akcja zaskakiwała. Dotyczy też całkiem współczesnego i problematycznego tematu, co daje jej duży plus. Była krótka i skończyłam z poczuciem, że naprawdę można ja komuś polecić i, że od dziś będę uważała z kim rozmawiam w sieci.

 Z racji, że rok akademicki skończył się w czerwcu zatęsknilam za czymś naukowym i w ten sposób pochłonełam Bluzgaj na zdrowie – O pożytkach z przeklinania. Pochłonełam to dobre słowo, bo książkę czyta się naprawdę świetnie! Język jest przyjemny i przystępny, a trudniejsze pojęcia wyjaśniane na bieżąco. Do tego użekły mnie wstrącane wulgaryzmy i teksty w stylu ale to chociaż kurwa uszanujcie. Dlaczego to bawi? Bo autorka generalnie w książce nie przeklina. Podejrzewam, że ja miałabym problem z napisaniem książki bez chociaż jednej kurwy.

DSC_0070.JPGGdzie niebo mieni się czerwienią Lisy Lueddecka było czwartą przeczytaną przeze mnie książką. Oczarowała ona Cat z CatVloguje, wiec dałam jej szansę i sama nie wiem, co o tym sądzić. Niby nie było źle, ale fajerwerków też nie było. Na pewno duży plus za wykreowany świat i wysypy, które przypominały mi Skellike – cudowne wyspy w świecie Wiedźmińskim! Co do bohaterów i ich zachowań, to można by się kłócić i doszukiwać nieścisłości, ale nie była to tragedia. Generalnie polecam!

O piątek książce w lipcu już Wam opowiadałam. Mowa bowiem o Trupie na plaży i innych sekretach rodzinnych – przezbawnej, uroczej i typowo wakacyjnej książce Anety Jadowskiej, która rozbawiła mnie do łez i zapewniła wiele przyjemnych chwil. Jest to dziwne, bo moje wcześniejsze spotkanie z tą autorką, przy książce Dziewczyna z dzielnicy cudów, nie skończyło się dobrze. Ale tym razem się zakochałam i liczę na to, że będzie to jakiś mały cykl. W końcu to wakacje, Ustka, trup na plaży – czego chceć więcej! A jaki morał do tego!

I choć mróz w lipcu to coś dosyć nieoczekiwanego, to jednak ten Mróz zawsze jest oczekiwany. Najnowsza powieść Remigiusza Mroza – mojego osobistego boga – jak zwykle poruszała  istotny temat, jakim są media społecznościowe. Wciągała i zaskakiwała. Pozwalała utożsamić się z bohaterem i docenić psychikę człowieka, psychikę, którą wbrew pozorom można manipulować dokładnie jak się chce. Hashtag to Mróz w całkiem niezłym wydaniu. Oczywiście nie pobije mojego ukochanego Behawiorysty, ale jest jak Czarnna Madonna – po prostu świetny!

DSC_0469Okrutna Pieśń Schwab, to książka, ktora mnie zaskoczyła. Niespodziewałam się tak fajengo czasu, przy niej spędzonego. Nie nudziłam się i nie czułam, że są fragmenty zbędne, mimo tego, że książka ma grubo ponad 400 stron. Z chęcią od razu sięgnełabym po kolejny tom, czyli Mroczny duet, ale muszę poczekać aż ktoś w bibliotece ją odda. Pełna recenzja Pieśni pojawi się niedługo, także jeśli jesteście zainteresowani to wyczekujcie!

Miesiąc zamknełam najnowszą książką Johna Boyne Zostań, a potem walcz, autora Chłopca w pasiastej piżamie oraz Chłopca na szczycie góry. I o ile te dwie ostatnie książki mnie oczarowały, to ta pierwsza, najnowsza bardzo mnie zawiodła. Autor odchodzi od znanego sobie tematu II wojny światowej i skupia się na I. Czy mu to wychodzi? Z racji, że długa recenzja się nie pojawi, zawrę to tutaj. No nie wychodzi. Niby mamy znany motyw chłopca osadzonego w wojennych realiach, problemów społecznych i tła historycznego, jednak to nie jest to, co było przy poprzednich książkach. Może, tak jak wiele z Was pisało mi na Instagramie, mialam zbyt wysokie oczekiwania. Nie zmienia to jednak faktu, że książka nie szokuje i brak jej mocnego punkt kulminacyjnego, które były w poprzednich. Niby tym momentem jest sprowadzenie ojca do domu, albo zakończenie wojny, ale sam fakt, że nie umiem go wskazać chyba dobrze o tym świadczy.

Tak jak widzicie, lipiec obfitował w książki z różnych gatunków. Znalazł się thriller psychologiczny, i fantastyka młodzieżowa, i komedia. I generalnie to fajny obraz tego jak i co czytam. Nie faworyzuje kategroii, a czytanie 2-3 książek o podobnej tematyce (np. 3 thrillerów) z rzędu jest dla mnie męczące i nóżące.

Dajcie znać, czy lubicie takie podsumowania i czy mają one dla Was sens 🙂 Ja chętnie będę je pisała, bo przez to też sama widzę co czytam i mogę lepiej ocenić książkę. Bo jeśli po 2-3 tygodniach ja kompletnie nie pamiętam fabuły i musze się posiłkować Lubimy Czytać, to chyba nie jest dobrze.

Miłego dnia!

Reklamy

10 myśli na temat “Podsumowanie lipca!

  1. Mój lipiec był bardzo słaby, jeśli chodzi o książki. A wszystko przez malowanie mieszkania. A jeśli chodzi o podsumowania miesięczne to ja z nich zrezygnowałam. U mnie na blogu się nie sprawdziły 😉

    Pozdrawiam ciepło

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s